Zabawki dla niemowląt to nasza specjalność . - dzieci dla zabawki tanie - Posiadamy mnóstwo zabawek dla maluchów.
uprawnienia energetyczne G2 https://www.szkolenia-osjakow.pl/uprawnienia-cieplne Prowadzimy szkolenia z zakresu uprawnień elektrycznych, energetycznych i gazowych. Chcesz poszerzyć swoje uprawnienia SEP? Koniecznie zapisz się na kurs na uprawnienia energetyczne G2. Dzięki nim poszerzasz swoją wiedzę oraz zakres pracy jaki możesz dzięki nim wykonywać. Nie zwlekaj. Uprawnienia cieplne masz na wyciągnięcie ręki!
podatek dochodowy 2020 http://wozniakiewicz.net/blog/maly-zus-plus-kto-bedzie-mogl-skorzystac-z-nowej-ulgi-w-oplacaniu-skladek-i-na-jakich-zasadach/ 8-315     
touyinger q10   voopoo argus boxdysk ssd   stara lampa wiszącadrewniana umywalka   pokrowce na krzesła z wysokim oparciem   oå›wietlenie zewnä™trzne sufitowe   szampon peeling bv kwas glikolowy   kot parowka pluszak   pluszowy album na zdjęcia   https://shoporama.org/pl/page/57/   novitus mała
Zabawki dla niemowląt to nasza specjalność . - dzieci dla zabawki tanie - Posiadamy mnóstwo zabawek dla maluchów.
uprawnienia energetyczne G2 https://www.szkolenia-osjakow.pl/uprawnienia-cieplne Prowadzimy szkolenia z zakresu uprawnień elektrycznych, energetycznych i gazowych. Chcesz poszerzyć swoje uprawnienia SEP? Koniecznie zapisz się na kurs na uprawnienia energetyczne G2. Dzięki nim poszerzasz swoją wiedzę oraz zakres pracy jaki możesz dzięki nim wykonywać. Nie zwlekaj. Uprawnienia cieplne masz na wyciągnięcie ręki!
podatek dochodowy 2020 http://wozniakiewicz.net/blog/maly-zus-plus-kto-bedzie-mogl-skorzystac-z-nowej-ulgi-w-oplacaniu-skladek-i-na-jakich-zasadach/ 8-315     
touyinger q10   voopoo argus boxdysk ssd   stara lampa wiszącadrewniana umywalka   pokrowce na krzesła z wysokim oparciem   oå›wietlenie zewnä™trzne sufitowe   szampon peeling bv kwas glikolowy   kot parowka pluszak   pluszowy album na zdjęcia   https://shoporama.org/pl/page/57/   novitus mała

Rosja ryzykuje powstanie „rozłamowego internetu” – i może to być nieodwracalne

Te posunięcia wywołały obawy przed „rozłamem w Internecie” (lub bałkanizacją Internetu), w którym zamiast jednego globalnego Internetu, jaki mamy obecnie, mamy kilka sieci krajowych lub regionalnych, które nie komunikują się ze sobą, a być może nawet działają w oparciu o niekompatybilne technologie.

Oznaczałoby to koniec Internetu jako jednej globalnej technologii komunikacyjnej – i to być może nie tylko tymczasowo. Chiny i Iran nadal korzystają z tej samej technologii internetowej co USA i Europa – nawet jeśli mają dostęp tylko do niektórych jej usług. Gdyby kraje te utworzyły konkurencyjne organy zarządzające i konkurencyjną sieć, tylko wzajemna zgoda wszystkich najważniejszych państw świata mogłaby ją odbudować. Era połączonego świata dobiegłaby końca.

Podjęto już pewne działania w tym kierunku. W zeszłym miesiącu rząd ukraiński wezwał ICANN, która nadzoruje system nazw domen internetowych, do zawieszenia dostępu Rosji do systemu – co w efekcie doprowadziłoby do usunięcia stron „.ru” z Internetu.

ICANN, która kiedyś była oddziałem Departamentu Handlu USA, a obecnie działa jako organizacja pozarządowa, stanowczo odrzuciła tę propozycję.

„Internet jest systemem zdecentralizowanym. Żaden podmiot nie jest w stanie go kontrolować ani wyłączyć” – napisał w odpowiedzi na propozycję dyrektor generalny Gorän Marby. „Zasadniczo ICANN został stworzony po to, by zapewnić funkcjonowanie Internetu, a nie po to, by jego rola koordynatora była wykorzystywana do uniemożliwiania jego funkcjonowania”.

Ostrożność Marby’ego jest uzasadniona. ICANN nie ma prawnej ani statutowej władzy nad systemem nazw domen – jej decyzje są akceptowane dobrowolnie przez wszystkich operatorów internetowych. To sprawia, że proces decyzyjny jest niezwykle powolny (wszystko musi być uzgadniane w drodze konsensusu), ale pozwala utrzymać internet w całości.

Inne organy zarządzające Internetem działają na podobnej zasadzie – są to niezależne organy międzynarodowe, które działają na zasadzie porozumienia, a nie siły. Prawie wszyscy zgadzają się, że jest to dziwny i nieporęczny sposób zarządzania częścią kluczowej infrastruktury globalnej, ale nikt nie potrafi znaleźć lepszej alternatywy.

Próba uzgodnienia nowego sposobu zarządzania Internetem wymagałaby zgody wszystkich narodów świata – co w XXI wieku jest tak rzadkie, że wręcz nie istnieje. Oznacza to jednak, że Internet jest utrzymywany w całości jedynie dzięki dobrowolnym porozumieniom.

Jak więc w praktyce wyglądałby prawdziwy splinternet? I jak blisko jesteśmy jego powstania?

Według Miltona Muellera ze Szkoły Polityki Publicznej przy Georgia Institute of Technology rzeczywisty rozłam Internetu – zamiast korzystania przez różne kraje z różnych platform w ramach tej samej architektury – mógłby przybrać jedną z dwóch form.

„Poważny, poważny rozłam w Internecie wiązałby się z technicznie niekompatybilnym protokołem używanym przez krytyczną masę ludności świata” – mówi.

Ten pierwszy rodzaj rozłamu nie byłby katastrofalny w skutkach. „Technolodzy prawdopodobnie szybko znaleźliby sposób na połączenie dwóch protokołów” – mówi Mueller.

Druga forma rozłamu polegałaby na dalszym używaniu technicznie zgodnych protokołów, ale zarządzaniu tymi usługami przez różne organy. To rozwiązanie może okazać się trudniejsze do odwrócenia.

Jeśli Rosja, Chiny lub inne kraje stworzą konkurencję dla organów zarządzających adresami IP i DNS i doprowadzą do ich powstania, to ponowne połączenie mogłoby być jeszcze trudniejsze niż w przypadku stworzenia konkurencyjnych protokołów technologicznych.ocele. Powstałyby partykularne interesy, które chciałyby pozostać przy jednym lub drugim organie, co sprawiłoby, że polityka ponownego połączenia byłaby prawie niemożliwa.

Problem ponownego połączenia tych rozproszonych sieci w jeden globalny Internet byłby więc problemem politycznym, a nie technicznym – ale to właśnie problemy polityczne są często najtrudniejsze do rozwiązania.

Istnieją również kroki, które nie prowadzą do całkowitego rozpadu Internetu, a które mogą mieć znaczący wpływ na utrudnienie globalnego przepływu informacji – lub na prawidłowe funkcjonowanie Internetu w państwie pariasie.

Ze względu na to, że Internet z natury tworzy monopole, niektóre usługi mają status quasi-infrastruktury. Amazon Web Services, na przykład, obsługuje tak dużą część zaplecza Internetu, że zakazanie jej działalności na danym terytorium powoduje poważne problemy. Podobnie, odcięcie dostępu do repozytoriów githuba sparaliżowałoby wiele usług, przynajmniej tymczasowo.

Rosja stara się ograniczyć to ryzyko w przypadku stron oficjalnych i publicznych, wymagając od nich repatriacji danych, używania domen z końcówką .ru i minimalizowania korzystania z zagranicznych dostawców usług. Przez pewien czas, w czasie panującej w tym tygodniu paniki, niektórzy uznali to za instrukcję dla wszystkich rosyjskich stron internetowych, co doprowadziło nawet do alarmistycznych (ale jak dotąd niepotwierdzonych) artykułów sugerujących, że Rosja planuje całkowite odcięcie się od Internetu.

Inne kraje i grupy starają się złagodzić globalny charakter Internetu – nie tylko autokracje. Unia Europejska dąży do wprowadzenia wymogu, by wszystkie dane przetwarzane na temat jej obywateli były przetwarzane w jej granicach, czemu ostro sprzeciwiają się amerykańscy giganci technologiczni.

Z kolei Iran stworzył krajowe połączenia między kluczowymi instytucjami internetowymi, co umożliwia mu prowadzenie czegoś w rodzaju funkcjonalnego Internetu tylko dla Iranu, gdyby musiał odciąć się od globalnej sieci lub gdyby został z niej wyrzucony przez przeciwnika.

Jednak to Chiny mają chyba najbardziej skomplikowane relacje z Internetem. Choć wywodzące się z Chin firmy technologiczne często rozwijają się na Zachodzie – wystarczy spojrzeć na TikTok – prawie wszystkie usługi internetowe, z których korzystają mieszkańcy Chin, należą do chińskich przedsiębiorstw. W kraju tym funkcjonuje również ogromna i regularna forma cenzury internetowej, określana zwykle mianem Wielkiej Chińskiej Zapory Ogniowej (ang. Great Firewall of China).

Charlie Smith* (pseudonim ze względu na działalność w Chinach i krytyczną postawę wobec polityki cenzury) z firmy GreatFire, która zajmuje się monitorowaniem cenzury w chińskim Internecie, twierdzi, że stosunek Chin do globalnego Internetu zmieniał się z czasem.

„Na początku blokowanie na poziomie usług wynikało z czystych potrzeb cenzury. Potrzeba ukrycia informacji o Xi Jinpingu lub zatuszowania jakiejś poważnej katastrofy, o którą można by bezpośrednio obwinić rząd” – mówi. „Jednak w miarę blokowania zagranicznych stron internetowych chińscy przedsiębiorcy zdali sobie sprawę, że na rynku istnieją luki, które można wypełnić.

„Nie tylko wypełnili te luki, ale pomogli stworzyć chińskie firmy internetowe, które są tak samo wartościowe jak ich zachodnie odpowiedniki, nawet jeśli te chińskie firmy nie mają ugruntowanej pozycji poza Chinami”.

Dzięki tym istniejącym od dawna odrębnym instytucjom, Smith twierdzi, że Chiny mogłyby poradzić sobie z odcięciem od Internetu – ale w dużej mierze nie leży to w ich interesie.

„Myślę, że Chiny mogłyby odciąć się od globalnego Internetu i prawdopodobnie zrobiłyby to, gdyby doszło do wystarczająco dużego kryzysu wewnętrznego (…) [ale] wierzę, że Chi

na będzie w dalszym ciągu polegać na globalnym Internecie. Chińska diaspora jest wszędzie na świecie. Nikt nie chce, aby połączenia z domem zostały odcięte. Przedsiębiorstwa nadal będą polegać na sprzedaży swoich produktów za granicą”.

Zamiast tego Chiny zajmują wysokie stanowiska w różnych organach zarządzających Internetem – jak przystało na kraj, w którym jest ponad miliard użytkowników Internetu – i na razie próbują powoli naginać standardy, zasady i protokoły do własnych potrzeb.

Niewykluczone, że dojdzie do rozłamu w Internecie, spowodowanego bardziej polityką niż technologią, ale na razie wszyscy chcą się trzymać i próbują naruszyć kruche status quo na swoją korzyść, choćby dlatego, że wydaje się, iż gdyby pozwolono na rozpad Internetu, jego naprawa mogłaby okazać się niemożliwa.

James Ball jest redaktorem globalnym Biura Dziennikarstwa Śledczego i autorem książki „The Tangled Web We Weave: The Tangled Web We Weave: Inside the Shadow System That Shapes the Internet”.


Czytaj dalej: https://www.technologyreview.com/2022/03/17/1047352/russia-splinternet-risk/

Write a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.